Nieskończona doskonałość Boga
Ex ipso et per ipsum, et in ipso sunt omnia.
Ex ipso. Uwielbiam Ciebie, Boże mój, jako początek i źródło wszystkiego, co istnieje w świecie. Niegdyś nic nie istniało oprócz Ciebie. Było tak przez całą wieczność. Ty jeden nie masz początku. Byłeś zawsze. Przez całą wieczność byłeś tylko z sobą, mając w sobie wszystkie doskonałości, zgromadzone w Tobie przez samego Ciebie, świat światów, niezgłębioną przepaść wszystkiego, co wielkie i cudowne, piękne i święte, skarbiec nieskończonych atrybutów, wszystkich w jednej istocie, nieskończenie jedynej, a zarazem nieskończenie różnorodnej. Bożej mój, myśl o tym przekracza możliwości natury stworzonej, a cóż dopiero moje możliwości. Nie mogę dosięgnąć tej myśli, mogę tylko używać słów i mówić „wierzę”, nie rozumiejąc. Ale to mogę uczynić. Mogę uwielbiać Ciebie, wielki mój i dobry Boże, jako jedyne źródło wszelkiej doskonałości, i to właśnie czynię, i z pomocą łaski Twojej będę czynił zawsze.
Per ipsum. A kiedy inne istoty zaczęły istnieć, żyły przez Ciebie. Nie zaczerpnęły istnienia z siebie samych. Otrzymały je tylko poprzez Twoją określoną wolę, przez Twój wiekuisty zamysł, wyłącznie przez Twoje działanie. Pochodzą całkowicie od Ciebie. Od wieczności, w głębokim oceanie szczęśliwości Twojej, zaplanowałeś wszystko, co we właściwej porze miało nastąpić. Nie ma substancji, choćby najmniej ważnej, która by nie pochodziła z Twojego planu i z Twojego działania. Co więcej, każda nowa dusza otrzymuje istnienie tylko przez bezpośrednie Twoje postanowienie i działanie. Widzisz, widziałeś od wieczności każde poszczególne Twoje stworzenie. Widziałeś mnie, o Boże, od całej wieczności. Widzisz dokładnie i zawsze widziałeś, czy zbawiony mam być, czy potępiony. Widzisz moje dzieje przez wszystkie wieki w niebie albo w piekle. O myśli bezmierna! Boże mój, spraw, abym zdołał ją udźwignąć, aby myśl o Tobie zupełnie mnie nie zmiażdżyła i poprowadź mnie ku zbawieniu.
In ipso. Wierzę także i wiem, że wszystko, co żyje, żyje w Tobie. Ilekroć jest istnienia, życia, doskonałości, wesela, szczęścia w całym stworzeniu, wszystko w istocie swojej jest całkowicie i absolutnie Twoje. Jakimkolwiek dobrem odznacza się którekolwiek ze stworzeń, posiada ono to dobro tylko dzięki zanurzeniu w nieskończonym oceanie doskonałości Twoich. Cała piękność i dostojeństwo widzialnego świata jest cieniem albo przebłyskiem Twojej Istoty, albo przejawem czy działaniem w stworzonej materii tego czy innego z Twoich atrybutów. Wszystko, co najbardziej niezwykłe w dziedzinie talentu albo geniuszu, jest tylko słabym odbiciem najbledszego promienia wiekuistego Umysłu. Jeśli cokolwiek dobrze czynimy, dzieje się to nie tylko dzięki Twojej pomocy, ale jest w całej treści tylko jakimś bardzo dalekim naśladownictwem owej świętości, która w pełni jest w Tobie. Boże mój, czy kiedyś ujrzę Ciebie? Jakiż widok może być porównany z tym olbrzymim widokiem! Czy ujrzę źródło owej łaski, która oświeca mnie, umacnia i pociesza? Jak pochodzę od Ciebie, jak przez Ciebie zostałem stworzony, jak żyję w Tobie, tak, o Boże mój, niechże w końcu wrócę do Ciebie i będę już z Tobą na zawsze, na zawsze.
(z: John Henry Newman. Rozmyślania i modlitwy. Sen Geroncjusza, IW Pax Warszawa 1985, s. 112-113)