Opatrzność Boża
- Uwielbiam Ciebie, Boże mój, jako Tego, który ustanowił cele i środki wszystkich rzeczy przez siebie stworzonych. Stworzyłeś każdą rzecz dla jakiegoś jej własnego celu i skierowałeś ją ku temu celowi. Celem, jaki na początku wyznaczyłeś dla człowieka, jest wielbienie Ciebie i służenie Tobie, a na wypełnianiu tego celu polega przeznaczone dla niego szczęście: szczęśliwa wieczność duszy i ciała z Tobą na zawsze. Zatroszczyłeś się o środki do tego, i to dla każdego człowieka. Jak na niemym stworzeniu spoczywa ręka Twoja i oko, tak samo i na nas. Sprawiasz, że każda istota żyje i działa dla własnego celu. Nie ma płaza, nie ma owada, którego byś nie widział i nie utrzymywał przy życiu, dopóki trwa jego czas. Każdy grzesznik, bałwochwalca czy bluźnierca żyje tylko przez Ciebie i po to, żeby mógł się poprawić. Troskliwy jesteś i czuły dla każdej z istot, które stworzyłeś, jakby to była jedyna istota w całym świecie. Potrafisz bowiem od razu każdą z nich dostrzec, kochasz każdą w tym śmiertelnym życiu i każdą prowadzisz jej własną drogą, całą pełnią atrybutów swoich, jakbyś był na jej zawołanie i służył jej dla jej własnych celów. Boże mój, pragnę kontemplować Ciebie, pragnę uwielbiać Ciebie, cudownego Sprawcę wszystkich rzeczy w każdym dniu i na każdym miejscu.
- Wszystkie akty Opatrzności Twojej są aktami miłości. Jeśli zsyłasz na nas zło, czynisz to przez miłość. Wszystkie niedole fizyczne świata zamierzone są dla dobra Twoich stworzeń albo są nieuniknionymi towarzyszkami tego dobra. I Ty owo zło na dobro obracasz. Nawiedzasz ludzi niedolą, aby przywieść ich do pokuty, aby wzmóc ich cnotę, aby osiągnąć dla nich potem większe dobro. Nic się nie dzieje na próżno, wszystko ma swój miłosierny cel. Wymierzasz kary, ale w zagniewaniu pamiętasz o miłosierdziu. Nawet sprawiedliwość Twoja, dosięgająca niepoprawnego grzesznika, jest litością dla innych, gdyż albo ratuje ich od skażenia, albo stanowi dla nich ostrzeżenie. Całą mocą mojej wiary uznaję, Panie, mądrość i dobroć Twojej Opatrzności, nawet w niezbadanych sądach Twoich i w niepojętych Twoich wyrokach.
- Boże mój, całe życie moje było szeregiem łask i błogosławieństw, zsyłanych na istotę tak bardzo ich niegodną. Nie potrzebuję tu wiary, bo doświadczam przez długi czas, jak Twoja Opatrzność czuwa nade mną. Rok za rokiem, prowadzisz mnie, usuwasz niebezpieczeństwa z mojej ścieżki, dźwigasz mnie z omdlenia, wzmacniasz mnie, orzeźwiasz, podtrzymujesz, kierujesz moimi krokami. O, nie opuszczaj mnie, kiedy siły mnie zawodzą. Wiem, że nigdy mnie nie opuścisz. Mogę bezpiecznie oprzeć się na Tobie. Chociaż grzesznikiem jestem, jednak dopóki będę Tobie wierny, Ty aż do końca będziesz ponad miarę wierny mnie. Mogę oprzeć głowę na Twoim ramieniu, mogę zasnąć na Twoim łonie. Daj mi tylko i zwiększaj we mnie prawdziwą wierność wobec Ciebie, która jest węzłem przymierza między Tobą a mną, oraz to przekonanie w sercu i świadomości mojej, że Ty, Bóg najwyższy, nie opuścisz nigdy mnie, najbiedniejszego z dzieci Twoich.
(z: John Henry Newman. Rozmyślania i modlitwy. Sen Geroncjusza, IW Pax Warszawa 1985, s. 116-117)




